Klub Kiwanis
Posts by Klub Kiwanis:
Piękna tęcza towarzyszyła nam 6 października 2020 roku podczas kolejnych prac przy zakładaniu eko ogródka. Na placu zabaw “Nad strumieniem” spotkaliśmy się, żeby wraz z naszymi podopiecznymi postawić skrzynię ogrodniczą, która wiosną zamieni się w miniszklarnię. Najmłodszym i tym nieco starszym przydała się znajomość języka niemieckiego, gdyż jak się okazało instrukcja skręcania była właśnie w tym języku. O pomoc przy rozszyfrowaniu trudniejszych zwrotów prosiliśmy naszą klubową koleżankę Barbarę – wykładowcę języka niemieckiego na Uniwersytecie Zielonogórskim. Poza tym pięknie wychodziło nam przenoszenie worków z ziemią i torfem. Bartek i Patryk potrafili nawet tańczyć z nimi tańczyć
Jako że październik jest dobrym miesiącem na sadzenie roślin cebulowych, w drewnianych grządkach posadzone zostały żonkile, przebiśniegi, ozdobne czosnki i krokusy. Oj pięknie będzie wyglądał ten ogródek wiosną. Teraz też jest ciekawie. Najmłodsi ogrodnicy często przychodzą go oglądać i podlewać posadzone przez siebie roślinki. Niektórzy mogli już spróbować pierwszych poziomek. A Kuba, Piotrek, Wojtek i Szymon postanowili wzbogacić swoją wiedzę o ziołach. I to jest to, i o to nam chodzi w Projekcie Klima(t) 20
Projekt finansowany jest z Fundacji Współpracy Niemiecko-Polskiej.
Projekt Klima(t) 2.0
Nareszcie ruszamy. Wspólnie z Klubem Kiwanis we Framkfurcie rozpoczynamy realizację zadania, który nosi nazwę PROJEKT KLIMA(T) 2.0. Jego celem jest stworzenie ogrodu ekologicznego, obserwowanie oraz dokumentowanie wszystkich procesów w nim zachodzących. Od stworzenia planu przez nasadzenia i otaczenie roślin odpowiednią opieką aż po zbiory. Wszystkie etapy pracy będą relacjonowane on-line pomiędzy partnerami.
Planowane są 3 wysokie grządki z roślinami i kwiatami dla owadów. W trakcie trwania projektu prowadzony będzie dziennik, gdzie umieszczone zostaną relacje opisowe. Całość uzupełniona zostanie zdjęciami. Ponadto dzieci zrealizują filmy, które zostaną wymienione pomiędzy stronami. W trakcie zadania uczestnicy będą wymieniać doświadczenia przez czat video.
Po stronie polskiej udział w projekcie wezmą dzieci ze szkoły podstawowej w Słonem, a w Niemczech uczestniczyć w nim będą podopieczni z przedszkola Bambi. Oprócz prac stricte ogrodowych uczestnicy projektu przygotują inscenizację wiersza Jana Brzechwy „Na straganie” w dwóch wersjach językowych.
Zaopatrzeniem w niezbędne materiały dla dzieci w Słonem zajmie się Klub Kiwanis Zielona Góra ADSUM, który zakupi dla najmłodszych narzędzia, ziemię, 3 skrzynie na wysokie grządki, małą cieplarnię (namiot foliowy), zbiornik na deszczówkę, stację meteorologiczną, oraz deszczomierz. Opiekę merytoryczną nad beneficjentami projektu będzie sprawować członkini Klubu Adsum – Aleksandra Woźniak.
Przypomnijmy, że Kluby Kiwanis z Frankfurtu nad Odrą i Zielonej Góry współpracują regularnie od momentu zawarcia umowy partnerskiej w 2006 roku. Od tego czasu w Polsce i Niemczech odbywają się corocznie dwa dni kultury dla najmłodszych. Zaplanowane na ten rok działania zostały odwołane z powody pandemii koronavirusa.
Projekt finansowany jest z Fundacji Współpracy Niemiecko-Polskiej.
Zebranie sprawozdawczo-wyborcze
Tegoroczne zebranie sprawozdawczo-wyborcze nie odbyło się jak zawsze w maju, ale dopiero na początku lipca. A wszystko to za sprawą pandemii koronawirusa, który od marca br. zamroził wszelką aktywność zawodową, społeczną, a nawet prywatną na całym niemal świecie. Kiedy więc tylko władze Polski przystąpiły do odmrażania ograniczeń, członkinie zielonogórskiego klubu tak szybko, jak to tylko było możliwe, wyznaczyły sobie spotkanie pozwalające na wybór nowego zarządu, który od października będzie kierował poczynaniami stowarzyszenia.
Zgodnie z oczekiwaniami prezydentem Klubu na rok 2020-2021 została Elżbieta Smykał, pełniąca obecnie funkcję prezydenta-elekta. Jej sekretarzem wybrano Marię Wasik, a skarbnikiem klubu Annę Jankowską. Dodatkowo w skład zarządu weszły: Bogumiła Burda (obecnie prezydent) oraz Marzena Szafińska-Chadała (obecnie sekretarz).
Po zakończeniu procedury sprawozdawczo-wyborczej przystąpiono do dyskusji związanej z realizacją zadań statutowych. Z uwagi na niepewność i brak stabilizacji wynikających z zagrożenia epidemiologicznego, członkinie klubu postanowiły realizować wytyczone wcześniej cele na tyle, na ile będzie to możliwe. Wiele czasu poświęcono współpracy polsko-niemieckiej. Przygotowany wcześniej przez aktualny zarząd projekt wirtualnego Kulturtagu został odrzucony, z uwagi na ryzyko finansowe. Nowo wybrana prezydent, która szczególnie podnosiła tę kwestię, zaoferowała się, że przygotuje nową, bardziej bezpieczną propozycję, którą przedstawi na sierpniowym spotkaniu.
Lipcowe spotkanie stało się również okazją do podziękowania kilku koleżankom (B. Burda, A. Jankowska, E. Smykał, A. Błażyńska oraz M. Szafińska-Chadała) za finansowanie przez blisko dwa miesiące, zakupu i dowozu obiadów, dla jednej z naszych najstarszych członkiń, której najbliżsi mieszkają za granicą. Było to o tyle ważne, że choroba Covid 19 jest największym zagrożeniem dla osób sędziwych. One najbardziej odczuły pierwsze tygodnie izolacji i zakaz wychodzenia z domu.
Tłusty czwartek
Dzień najsłodszego święta w roku dzieci ze szkoły podstawowej w Słonem obchodziły pod hasłem ” Najpierw zjedz, potem spal”. Klasa piąta dbając o zdrowie i dobry wygląd koleżanek i kolegów przygotowała plakaty, na których przedstawiona została kaloryczność różnych rodzajów pączków oraz wiedza o tym, co i jak długo trenować żeby pączek “nie poszedł w boczki”. Święto stało się też okazją do wykonania pięknych “portretów” ulubionych pączków i starannego zapisania, samodzielnie ułożonych wierszy i rymowanek. Za każdą pracę plastyczną i rymowankę uczniowie klasy VII wręczali smaczne pączki.
Fundatorem poczków była Bogumiła Burda – prezydent naszego Klubu.
Życzenia świąteczne
Zdrowych spokojnych i pełnych rodzinnego ciepła świąt Narodzenia Pańskiego.
Odpoczynku od codziennego zabiegania oraz chwili zadumy.
Wszelkiej pomyślności w Nowym Roku oraz spełnienia w życiu osobistym i zawodowym
życzy Klub Kiwanis Zielona Góra ADSUM
Gerda Preisner nowa członkinią Klubu ADSUM
Nasze grudniowe spotkania mają zawsze przyjazny, mikołajkowy wymiar. Każda z koleżanek przygotowuje trzy drobne prezenciki, które później są rozlosowywane wśród nas. Emocji przy losowaniu mnóstwo, śmiechu i zaskoczeń też nie brakuje. Dodatkowo w tym ostatnim miesiącu roku składamy życzenia imieninowe solenizantkom. Tym razem były to: Barbara, Maria i Aleksandra.
Najważniejszym jednak punktem wieczoru było przyjęcie w szeregi Klubu nowej koleżanki. Jest nią Gerarda Preisner, która już od kilku miesięcy współuczestniczy w kiwanisowych wydarzeniach. W trakcie spotkania uhonorowałyśmy także kwiatami, a nawet szampanem (ten od Marii Wasik), literackie osiągnięcia Halinki Bohuty-Stąpel, która tylko w listopadzie tego roku została laureatką bodajże czterech czy pięciu ogólnopolskich konkursów poetyckich.
A potem przyszedł czas na zabawę i gościnę.Były ciasta, paszteciki i inne delicje. Najbardziej jednak w świąteczny nastrój kulinarny wprowadziły nas ziemniaki w mundurkach i śledzie przygotowane przez Marię Ziółkowską. Co by nie mówić – niebo w gębie [Alicja Błażyńska]
Kiwanis Kulturtag w Storkow
Vielen Dank, to zdecydowanie za mało aby podziękować za zaproszenie na kolejny Kulturtag. W sobotę 21 września Klub Kiwanis z Frankfurtu nad Odrą zorganizował dla dzieci ze świetlic środowiskowych z Frankfurtu i Słonego wspaniałe spotkanie integracyjne na terenie Parku rekreacyjnego Irrlandia w Storkow. Bawiliśmy się cudownie. Ogromna ilość i różnorodność labiryntów, karuzel, huśtawek, zjeżdżalń, tuneli, równoważni, trampolin, stanowisk z działkami wodnymi i procami na balony z wodą, podziemnych telefonów, krzywych luster i jeszcze dużżżżżooo innych atrakcji sprawiało, że ciągle byliśmy w ruchu. Szkoda było czasu na rozmowę, posiłek. Nawet nie zauważyliśmy jak nadeszła godzina 16.00. Na zakończenia spotkania wymieniliśmy się z kolegami z Niemiec własnoręcznie przygotowanymi pamiątkami. Podziękowaliśmy organizatorom – Klubom Kiwanis z Frankfurtu i Zielonej Góry , za wspaniałą zabawę i zmęczeni ale bardzo zadowoleni wyruszyliśmy w drogę do domu. [Aleksandra Woźniak]
Wizyta w Bundestagu
Na początku drugiej dekady czerwca br., na zaproszenie Klubu Kiwanis z Frankfurtu, przedstawicielki naszego Stowarzyszenia uczestniczyły w wyjeździe do Berlina. Jego celem była wspólna wizyta obu klubów w niemieckim parlamencie oraz spotkanie z deputowanym CDU – Martinem Patzeltem. W tym miejscu warto dodać, że jeszcze do niedawna pełnił on funkcję burmistrza Frankfurtu, jest też od lat wielkim orędownikiem pogłębiania współpracy polsko-niemieckiej.
Dla wielu spośród nas było to pierwsza okazja obejrzenia wnętrz gmachu Bundestagu, wspaniale łączącego w jednej bryle ocalałe z bombardowań fragmenty dawnego budynku oraz dynamiczną, śmiałą i funkcjonalną architekturę współczesną. Rozmowa z deputowanym poprzedzona została uczestnictwem w obradach niemieckiego parlamentu. Przed wejściem na salę wszyscy zostali poddani procedurom kontrolnym oraz pouczeni o obowiązujących regułach zachowania takich jak: brak rozmów, spacerów oraz możliwości robienia zdjęć, a także – o ile to możliwe – powstrzymanie się np. od odruchu… ziewania. To ostatnie nie było całkiem bezzasadne, gdyż dyskusje niemieckich posłów były toczone w dość proceduralnym języku, dla większości z nas niekoniecznie zrozumiałym. Ciekawostką jednak było to, że podczas długich wywodów oratorskich, wybrańcy niemieckiego narodu też ulegali emocjom, podobnym zresztą do tych, jakie niekiedy widzimy podczas relacji polskiego sejmu. Przerywali sprawozdawcom, ministrom czy innym mówcom, z ław padały kąśliwe uwagi pod ich adresem, wymieniali się też uwagami, przechadzając wśród kolegów. To dawało postronnym widzom nieco kolorytu.
Na drugą część pobytu w Bundestagu przewidziane zostało spotkanie Martinem Patzeltem. Deputowany CDU przyjął nas w klubowym pomieszczeniu, gdzie przedstawił założenia polityki swojej partii, a przede wszystkim odniósł się do zagadnień związanych z lobbingiem, uchodźcami oraz opozycji w niemieckim parlamencie. Potem rozpoczęła się tura pytań i lekkich, i tych trudniejszych. Na zakończenie Martin Patzelt został obdarowany pamiątkowym aniołem rzeźbionym w płótnie. My z kolei otrzymaliśmy zestawy pamiątkowych wydawnictw związanych z parlamentem niemieckim. Było także pozowanie do wspólnej fotografii, na której wszyscy wyglądamy pięknie i młodo.
Dziękujemy Gospodarzom wydarzenia – Klubowi Kiwanis we Frankfurcie, a szczególne słowa uznania składamy na ręce: Klausa Baldaufa, Heike Gensing, Ralfa Otto Gogolińskiego, Haralda Schmidta oraz Mariki Jahn. Pozostała jeszcze jedna bardzo ważna osoba, bez której trudno byłby nam się wzajemnie zrozumieć. To Jacek Jeremicz, czyli „nasz człowiek” w niemieckim klubie. Pełniący obecnie funkcję prezydenta elekta, z wielką cierpliwością i – jak sam mówi – ogromną przyjemnością pomagał nam porozumieć się i był cudownym tłumaczem podczas zwiedzania Neuzelle. [Alicja Błażyńska]
Odeszła Jadwiga Korcz-Dziadosz
6 września 2019 r. nadeszła wiadomość, z którą trudno się nam uporać. Nie ma wśród nas Jadzi Korcz-Dziadosz. Nie ma osoby, która zarażała energią, werwą, prawością. Była z nami niedługo, a jednak wniosła w klubowe życie dużo poczucia humoru, bezpośredniości i entuzjazmu. Poniżej wspomnienie o Jadzi, które ukazało się w numerze 2/2019 “Inspiracji”.
Z poobiedniego letargu wyrwał mnie telefon Zosi Banaszak z wiadomością o śmierci Jadźki. Nie piszę Jadzi czy Jagody, nie piszę też Jadwigi, gdyż wolała, by nazywano ją imieniem urwisa z dzieciństwa czy harcerki z Makusynów. – Jestem Jadźka. Przedstawiała się i patrzyła życzliwie tym wesołym, czujnym spojrzeniem. Od razu też zasypywała nowo poznanego opowieściami, których miała na podorędziu tysiące. Może właśnie przez tę wielość tak trudno dziś coś wybrać, czymś szczególnie się podzielić. W mej pamięci te historie nakładają się na siebie, pulsują, czekają na powtórzenie i dokończenie.
Poznałam Ją stosunkowo niedawno, gdy rozpoczęłam swoją przygodę zawodową z muzeum. Jadźka, córka słynnego zielonogórskiego profesora historii – Władysława Korcza, była w naszej instytucji osobą znaną, lubianą i cenioną. Czuła się tu jak u siebie w domu, znała każdy kąt, każde przejście. Nigdy jednak nie była ani nachalna, ani natrętna. Wręcz to my czerpaliśmy z niej. Często dyrektorzy (najpierw A. Toczewski, a później L. Kania), a także poszczególni kustosze korzystali z jej wiedzy, wspomnień, a nawet pamiątek rodzinnych. Te ostatnie niekiedy wypożyczała nawet do aranżacji wystaw. Często spotykałam ją na muzealnych spotkaniach i wernisażach. Na tych malarskich towarzyszył jej mąż – Kazek, którego pasją było malowanie i rysowanie. Każde z nich jednak inaczej podchodziło do sztuki. Jadźka w krótkich, że tak powiem, żołnierskich słowach potrafiła oddać swój zdystansowany stosunek do sztui nieprzedstawiającej. Podobnie jednoznacznie wyrażała swoje zapatrywania społeczne, polityczne czy obyczajowe. Traktowała ludzi równo, jednak nie znosiła tych, którzy ulegali słabościom. Nie lubiła też koteryjek, cichego obmawiania, szczucia, udawania kogoś innego. Była prostolinijna i bezpośrednia. Pamiętam, kiedyś podczas wycieczki ZUTW do Petersburga zaczytywałam się felietonami znanego pisarza. Podeszła i zaciekawiona zapytała o autora. Gdy odpowiedziałam, strzeliła. – Przecież to pijak. I nic, żadne słowa, żadne wyjaśnienia nie były w stanie jej przekonać, że mimo to warto go czytać. Jednak ten jej radykalizm nie obrażał, bo każdy wiedział, że wypyskuje i wygada, a jak przyjdzie chwila, to pochyli się, stanie w obronie każdego człowieka potrzebującego pomocy, nawet tego przysłowiowego pijaka.
Inne oblicze Jadźki ujrzałam już w Kiwanisie. Postanowiła wsiąść do naszego charytatywnego autobusu w 2017 roku. Od początku nie trzeba było jej nic tłumaczyć. Pytała tylko. – Co mam zrobić, jak mogę się przydać. I działała. Nigdy nie chciała też obciążać innych swoją osobą w sprawach codziennych. Nie mając samochodu, potrafiła przyjechać na spotkanie klubowe rowerem do Wilkanowa, a było to blisko 10kilometrów od jej domu. Była już wtedy dobrze po siedemdziesiątce.
Postrzegałam też Jadźkę przez pryzmat aparatu fotograficznego. Kochała bowiem pozować każdemu, kto robił zdjęcia. Zawsze znajdowała się w kadrze różnych wydarzeń, gdyż nie chowała głowy, a wręcz przeciwnie, krzyczała z dala: – Ala zrób mi fotkę w tym kapeluszu. I faktycznie mam całkiem sporo jej zdjęć w dziwnych przebraniach, nakryciach głowy, z przeróżnymi osobami. Przesuwam je teraz na ekranie komputera i porównuję z ostatnim obrazem, zachowanym jedynie w pamięci. Tym szpitalnym, pooperacyjnym. Gdy przyszłam, usiadła na łóżku przy pomocy specjalnego sznurka. Przy powitaniu przytuliła. Spojrzałam w jej oczy, które teraz jeszcze mocniej dominowały w nieco wyszczuplonej twarzy. Głosem słabszym niż zwykle, ale nadal buńczucznie opowiadała mi o operacji. Jakby sama siebie chciała przekonać, że jest dobrze. To wszystko trwało niecałe dwa kwadranse. Przyszedł czas kolacji, którą ledwie dzióbnęła i powiedziała, że jest zmęczona. Odprowadziła mnie jeszcze do drzwi korytarza, chwaląc się, że już tyle może. Pożegnałyśmy się zwyczajnie. Nie myślałam, że widzę ją ostatni raz.
Jadwiga Korcz-Dziadosz urodziła w Samborze (obecnie Ukraina) w 1943 roku. Po wojnie wraz z rodziną osiedliła się w Zielonej Górze. Ale bez ojca – Władysław Korcz, żołnierz AK, skazany na 8 lat łagru trafił za Ural i dopiero po kilku latach dołączył do rodziny. Jadzia już w szkole podstawowej wyróżniała aktywnością. Czynnie zaangażowała się w działalność szczepu Makusynów i tak naprawdę harcerskie ideały przyświecały Jej przez całe życie. Po ukończeniu liceum studiowała w Poznaniu geografię, a później była nauczycielką tego przedmiotu w szkole. Kolejnym etapem jej życia zawodowego była praca w Urzędzie Wojewódzkim. Przez lata, wzorem swojego ojca, czynnie popularyzowała historię Zielonej Góry. Za tę działalność w 2013 roku otrzymała tytuł Honorowego Mecenasa Muzeum Ziemi Lubuskiej. Na emeryturze udzielała się społecznie w Zielonogórskim Uniwersytecie Trzeciego Wieku, pełniąc kolejno funkcje wiceprezesa, a później sekretarza organizacji. Od roku 2017 związała się z Klubem Kiwanis Zielona Góra Adsum, poświęcając swoją aktywność najmłodszym członkom naszego społeczeństwa. [Alicja Błażyńska]










































































